HurtowniaSklep detaliczny
2017-11-28

Uhu ha uhu ha dla smartfona zima zła?

Skoro jest zima to musi być zimno. Takie jest odwieczne prawo natury. Ubieramy się wtedy cieplej, szykujemy szaliki, czapki i rękawiczki. Te ostatnie koniecznie dotykowe by nie musieć ich ściągać chcąc obsłużyć telefon, który zresztą z ujemnymi temperaturami nie bardzo się lubi. A przynajmniej tak powszechnie przyjęło się myśleć. Ale czy zimno faktycznie aż tak źle wpływa na smartfony?



Zimowe testy wytrzymałości

Zacznijmy od tego co na ten temat sądzą producenci. Według Apple, ich sprzęt powinien być używany w temperaturze od 0 do 35 stopni Celsjusza. Podobnie w przypadku urządzeń HTC czy Nokii. Wygląda, więc na to, że za każdym razem gdy wyciągamy na dworze telefon kiedy termometr wskazuje poniżej 0, robimy to na własne ryzyko. Na przeciwnym biegunie znajduje się Samsung gwarantujący, że jego produkty mogą sprostać temperaturze nawet -20 stopni.

Oczywiście, gdzie pojawiają się wątpliwości, tam ktoś stara się je rozwiać, najlepiej przeprowadzając odpowiednie badania. Jednak tym razem nie byli to legendarni amerykańscy naukowcy, a fiński oddział magazynu PC World. W swoich testach z wykorzystaniem specjalnego pomieszczenia pogodowego, dziennikarze sprawdzili odporności na chłód 18 urządzeń. Zarówno smartfonów, jak i starszych modeli, tzw. telefonów wielofunkcyjnych (ang. feature phones). Stopniowo obniżano temperaturę wewnątrz komory i kontrolowano stan umieszczonych w niej sprzętów.

Już przy -5 stopniach niektóre urządzenia zaczęły łapać zadyszkę. iPhone 4S wyświetlał błąd karty SIM, a Nokia N9 informowała, że jej bateria jest praktycznie rozładowana. Z kolei temperatura -10 przyniosła ze sobą pierwsze ofiary. Wspomniany produkt Apple pożegnał się oznajmiając, że ma pustą baterię, a następnie padł trupem.

Co ciekawe, poniżej -10 stopni Celsjusza, wszystkie urządzenia z ekranami LCD miały problem z działaniem. Wyświetlacz AMOLED sprawdza się w takich warunkach najlepiej.

Granicą nie do przebycia dla większości smartfonów okazała się być temperatura między -15, a -20 stopni. Nawet jeśli została im jeszcze jakaś energia to padały jeden po drugim, kiedy tylko chciano z nich skorzystać. Natomiast jeżeli chodzi o telefony wielofunkcyjne, to pomijając wolniejszą reakcję wyświetlacza, nie przejawiały żadnych niepokojących symptomów aż do poziomu -25 stopni.

Na tym etapie tylko jeden z testowanych smartfonów, a konkretnie Samsung Galaxy S II wciąż mógł się pochwalić dużą płynnością działania. Sprzęt poddał się dopiero przy -35 stopniach. Kilka kresek mniej bo -40 stopni okazało się ostateczną granicą dla wszystkich testowanych urządzeń. Na tym poziomie wyłączyli się nawet najwięksi twardziele.

Oczywiście wnioski przytoczonych badań należy traktować z pewnym dystansem. W rzeczywistości nawet przy dużych mrozach telefon nie będzie wystawiony na tak długotrwały (i stopniowo rosnący) chłód.



Szron na ekranie i lodowata bateria

Jednak tym co nie dziwi (bo i dziwić nie może) jest fakt, że najbardziej problematyczne elementy każdego telefonu to bateria i ekran.

W pierwszym z nich, niska temperatura spowalnia reakcję chemiczną, której produktem są elektrony (ich przepływ tworzy prąd elektryczny), a tym samym zmniejsza poziom dostarczanej energii. Kłopot jest również z napięciem, które nie jest stałe. Standardowo w akumulatorze litowo-jonowym wynosi ono 3,7V, jednak w rzeczywistości waha się od 2,7V przy pustej baterii, do 4,2V kiedy jest w pełni naładowana. Na mrozie wewnętrzny opór baterii rośnie, co powoduje spadek napięcia wyjściowego. Gdy osiągnie poziom niższy od napięcia progowego, sprzęt uznaje, że bateria jest pusta (nawet jeśli tak naprawdę jest w pełni naładowana) i po prostu się wyłącza.


Co do wyświetlaczy to ekran ciekłokrystaliczny (LCD) również niezbyt lubi się z zimnem. Gdy temperatura spada, lepkość materiału ciekłokrystalicznego rośnie w postępie geometrycznym. Przy – 10 stopniach, staje się nawet 2-3 razy większa (w zależności od wykorzystanego materiału), a co za tym idzie piksele zmieniają swój kolor znacznie wolniej. Czasem z takim opóźnieniem, że nie są w stanie w pełni zmienić koloru przed pojawieniem się na ekranie kolejnej klatki. Właśnie wtedy szybkość pracy wyświetlacza wydaje się spowalniać, a obraz staje się rozmazany. Ekran AMOLED z kolei, nie posiada ciekłych kryształów (zostają zastąpione organicznymi diodami świecącymi), więc radzi sobie lepiej, gdy temperatura spada poniżej 0.

Kilka chłodnych porad

Co możemy zrobić by ochronić nasz sprzęt przed zimnem? Najlepszą opcją byłoby zostawienie telefonu w ciepłym domu, ale to z oczywistych przyczyn nie wchodzi w grę. Dobrym pomysłem jest noszenie go w wewnętrznej kieszonce kurtki, gdzie będzie mniej narażony na ujemne temperatury niż w kieszeni spodni. Przyda się także wielowarstwowe etui, które wprawdzie urządzenia nie ogrzeje, ale będzie dodatkową warstwą izolującą je od mrozu.

By nie musieć wyciągać sprzętu z jego ciepłej kryjówki, warto zainwestować w słuchawki z mikrofonem. Umożliwią one na wygodne prowadzenie rozmów bez potrzeby trzymania telefonu przy uchu, co docenią również nasze dłonie.

Jeśli jednak na to już za późno i smartfon spędził jakiś czas na siarczystym mrozie to najbezpieczniej jest poczekać aż sprzęt „złapie” temperaturę pokojową. Inaczej, gdy po powrocie do domu zaczniemy od razu go używać, telefon może zostać uszkodzony. Wszystko przez różnicę temperatur sprzyjającą skraplaniu się pary wewnątrz obudowy.


No cóż, wygląda na to, że pomimo tego, że smartfony z chłodem się nie lubią, to nasze rodzime zimy nie zrobią na nich większego wrażenia. O ile, oczywiście, nie postanowimy przetestować ich wytrzymałości i np. zostawić na całą noc na mrozie. Wtedy to i najmocniejszy sprzęt może nie przetrwać. A zresztą, po co przy mocno ujemnych temperaturach siedzieć na dworze, skoro można spędzić miło czas w ciepłym domu, pod miękkim kocem i z dobrą książką?

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel